sobota, 11 października 2014
Antyzdjęcia. Podróże na Facebooku - wystawa
Wystawę można było obejrzeć w Gospodarstwie Agroturystycznym BAJKA w ramach wydarzenia Sztuka w Obejściu, w dniach 3-5 października 2014 roku.
wtorek, 1 stycznia 2013
Nowy Rok
Wszystkim nielicznym odwiedzającym mojego bloga życzę wszystkiego najlepszego w 2013 roku!
Zdjęcie noworoczne zrobione na wsi 1-go stycznia 2013 roku.
Zdjęcie noworoczne zrobione na wsi 1-go stycznia 2013 roku.
wtorek, 14 lutego 2012
Ercona
No i stało się! Najwyższy czas powrócić do fotografii analogowej.
Fotografowałem w swoim życiu różnym sprzętem.
Małoobrazkowych aparatów było sporo, ale najlepiej wspominam Pentaxa SuperA, Contaxa RTS II i Nikona F75.
W średnim formacie zaczynałem oczywiście od Pentacon-sixa (bardzo zawodna maszyna), po drodze był jakiś Rolleiflex TLR (niestety nie pamiętam, który model), no i setki zdjęć zrobionych staruszkiem Voigtlanderem 6,5x9. Do dziś odpoczywa sobie u mnie na zasłużonej emeryturze. To dopiero były czary: obowiązkowy statyw, głowa nakryta czarną szmatą, komponowanie na matówce... Niestety rollkaseta zaczęła "puszczać" gdzieś światło i nie chce mi się już z tym walczyć. W warunkach studyjnych zdjęcie zrobić można, ale w plenerze, przy silnym słońcu, zdarzają się zaświetlenia przebijające się gdzieś szczelinami.
Obowiązkowo należy wspomnieć jeszcze o Linhofach - 6,5X9 i 9x12. Z tym ostatnim spędziłem sześć lat życia. Tych, którzy westchną z zazdrością, śpieszę poinformować, że walizka z całym kompletem ważyła potwornie - korpus, 3 obiektywy, 12 podwójnych kaset, 2 rollkasety, światłomierz, pudełka z błonami, szmata, wężyk, filtry, no i jeszcze solidny statyw, który podołałby ciężarowi! Na dłuższy dystans nie dało się tego nosić. No, ale jak się wyruszyło gdzieś w daleką Polskę B i rozstawiło sprzęt pod wiejskim kościołem, to okrzyki "telewizja przyjechała!" rekompensowały cały trud.
Dziś Canon 5D nie daje mi tej satysfakcji z fotografowania. Pośpiech i tempo, światło i histogram, balans bieli i Raw Therapee, Gimp i tif, wglądówka w jotpegu i szybki mail, nagranie na płytę i pytanie: kiedy zdjęcia przepadną? Czasem telefon: "komputer nie otwiera tego DVD". A moje stare negatywy czarno-białe nadal żyją i żyć będą...
Obudziły się we mnie te wspomnienia gdy ostatnio dostałem wspaniały aparacik Ercona II.
Takim dalmierzowcem nigdy jeszcze nie pracowałem! Co prawda marzy mi się Fuji GSW-690, ale niestety na razie nie stać mnie na niego. Obiektyw w mojej Erconie to Tessar, ale bez powłok T, więc zdjęć pod światło raczej nie zrobię. Myślę, że te braki zrekompensuje mi specyficzne piękno plastyki starego obiektywu. Na razie zapakowałem do aparatu mocno przeterminowany film Agfa APX 100 żeby sprawdzić przede wszystkim szczelność maszynki i sprawność migawki.
Ponieważ ostrość w Erconie ustawia się "na oko", więc poszedłem za ciosem i kupiłem na znanym portalu aukcyjnym (na literę "A") dalmierz z epoki.
Trochę trzeba było go podregulować, ale wygląda na to, że działa! Przy okazji okazało się (o czym sprzedający chyba nie wiedział), że dalmierz jest zintegrowany z optycznym światłomierzem. W środkowym wizjerze jest skala od 1 do 9. W zależności od oświetlenia pojawiają się kolejne cyfry - musi być tam jakiś klin z szarościami. Najprawdopodobniej była do tego tabela, która przeliczała te specyficzne "EV" na konkretne wartości czasu i przysłony.
No i teraz czekam z niecierpliwością na słońce! W planach są pejzaże i powiększanie ich w ciemni. ŻADNYCH SKANERÓW!
Fotografowałem w swoim życiu różnym sprzętem.
Małoobrazkowych aparatów było sporo, ale najlepiej wspominam Pentaxa SuperA, Contaxa RTS II i Nikona F75.
W średnim formacie zaczynałem oczywiście od Pentacon-sixa (bardzo zawodna maszyna), po drodze był jakiś Rolleiflex TLR (niestety nie pamiętam, który model), no i setki zdjęć zrobionych staruszkiem Voigtlanderem 6,5x9. Do dziś odpoczywa sobie u mnie na zasłużonej emeryturze. To dopiero były czary: obowiązkowy statyw, głowa nakryta czarną szmatą, komponowanie na matówce... Niestety rollkaseta zaczęła "puszczać" gdzieś światło i nie chce mi się już z tym walczyć. W warunkach studyjnych zdjęcie zrobić można, ale w plenerze, przy silnym słońcu, zdarzają się zaświetlenia przebijające się gdzieś szczelinami.
Obowiązkowo należy wspomnieć jeszcze o Linhofach - 6,5X9 i 9x12. Z tym ostatnim spędziłem sześć lat życia. Tych, którzy westchną z zazdrością, śpieszę poinformować, że walizka z całym kompletem ważyła potwornie - korpus, 3 obiektywy, 12 podwójnych kaset, 2 rollkasety, światłomierz, pudełka z błonami, szmata, wężyk, filtry, no i jeszcze solidny statyw, który podołałby ciężarowi! Na dłuższy dystans nie dało się tego nosić. No, ale jak się wyruszyło gdzieś w daleką Polskę B i rozstawiło sprzęt pod wiejskim kościołem, to okrzyki "telewizja przyjechała!" rekompensowały cały trud.
Dziś Canon 5D nie daje mi tej satysfakcji z fotografowania. Pośpiech i tempo, światło i histogram, balans bieli i Raw Therapee, Gimp i tif, wglądówka w jotpegu i szybki mail, nagranie na płytę i pytanie: kiedy zdjęcia przepadną? Czasem telefon: "komputer nie otwiera tego DVD". A moje stare negatywy czarno-białe nadal żyją i żyć będą...
Obudziły się we mnie te wspomnienia gdy ostatnio dostałem wspaniały aparacik Ercona II.
Takim dalmierzowcem nigdy jeszcze nie pracowałem! Co prawda marzy mi się Fuji GSW-690, ale niestety na razie nie stać mnie na niego. Obiektyw w mojej Erconie to Tessar, ale bez powłok T, więc zdjęć pod światło raczej nie zrobię. Myślę, że te braki zrekompensuje mi specyficzne piękno plastyki starego obiektywu. Na razie zapakowałem do aparatu mocno przeterminowany film Agfa APX 100 żeby sprawdzić przede wszystkim szczelność maszynki i sprawność migawki.
Ponieważ ostrość w Erconie ustawia się "na oko", więc poszedłem za ciosem i kupiłem na znanym portalu aukcyjnym (na literę "A") dalmierz z epoki.
Trochę trzeba było go podregulować, ale wygląda na to, że działa! Przy okazji okazało się (o czym sprzedający chyba nie wiedział), że dalmierz jest zintegrowany z optycznym światłomierzem. W środkowym wizjerze jest skala od 1 do 9. W zależności od oświetlenia pojawiają się kolejne cyfry - musi być tam jakiś klin z szarościami. Najprawdopodobniej była do tego tabela, która przeliczała te specyficzne "EV" na konkretne wartości czasu i przysłony.
No i teraz czekam z niecierpliwością na słońce! W planach są pejzaże i powiększanie ich w ciemni. ŻADNYCH SKANERÓW!
niedziela, 29 stycznia 2012
sobota, 21 stycznia 2012
Sztuka współczesna
Byłem wczoraj na wernisażu. Sztuka współczesna. Najbardziej podobało mi się wyrafinowane zestawienie ziemniaczków gotowanych w mundurkach z pastą twarogową i z pastą śledziową. Smalec standardowo był bardzo dobry. Wino niezłe, nie kwaśne.
sobota, 14 stycznia 2012
Nowa architektura
Część zdjęć była już zamieszczona na Facebooku, ale pozwalam sobie wrzucić tu wersję rozszerzoną materiału dokumentującego brak gustu i kompetencji architektów oraz urzędników odpowiedzialnych za estetykę przestrzeni mojego miasta. Ten niszczący proces ma u podstaw małomiasteczkowy, kołtuński, pełen kompleksów światopogląd ludzi nie rozumiejących prawdziwego piękna tkwiącego w przyjaznej atmosferze środowiska dopasowanego do człowieka.
Jak w komunizmie: człowieka "przystosowujemy" do chorej ideologii i nie ma on tu nic do powiedzenia.
Jak w komunizmie: człowieka "przystosowujemy" do chorej ideologii i nie ma on tu nic do powiedzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















